Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

O wulgaryzmach i celowym obrażaniu innych

O wulgaryzmach i celowym obrażaniu innych - czyli jak radzić sobie z tzw. dynamizatorami mowy, które stają się obiektem zachwytu i prób werbalnych u dzieci.

 

Zapytałam przedszkolaki w wieku od 4 do 6 lat: Czy znają brzydkie wyrazy? Dlaczego według nich nie można ich używać? Zacytuję ich wypowiedzi:

 

 

Dawidek uprzedził mnie, że zna brzydkie wyrazy, ale nie może powiedzieć jakie, gdyż nie można ich używać.

 

- Bo są brzydkie i nie można tak mówić. Bo rodzice, jak usłyszą to mogą ukarać. Bo dziecko może oddać to słowo, a nawet jeszcze brzydsze - Nadia.

 

- Bo to może kogoś obrazić - Iza.

 

- No bo jak ktoś będzie zły, ktoś może go bardziej obrazić i będzie bardziej zły - Gabryś.

 

- Bo pani może na niego nakrzyczeć - Oskar.

 

- Bo nie życzymy sobie tego - Marcel.

 

- No, bo, jak rodzice to usłyszą to się zdenerwują i później nie będzie mógł grać i się bawić, tylko będzie siedział w kącie - Dawid.

 

- Bo wtedy ktoś się smuci albo złości - Krzyś.

 

- Bo to jest okropnie brzydko - Kornelka.

 

- Bo wtedy można iść do stolika - Jaś.

 

- Bo ktoś się zdenerwuje - Maks.

 

- Bo mama nakrzyczy - Ala.

 

 

Pierwsza połowa wypowiedzi jest sformułowana przez starsze dzieci, a druga przez młodsze. Widać w nich, że niektóre dzieci są już w stanie przyjąć cudzą perspektywę i dostrzec, że obrażanie innych czy używanie brzydkich wyrazów może innych krzywdzić i może mieć różnorakie konsekwencje np. zmianę emocji czy ich nasilenia. Niektóre dzieci rezygnują z brzydkich wyrazów, by nie narazić się na złość czy kary ze strony dorosłych. Jedna z wypowiedzi wskazuje, że obrażając można kogoś jeszcze bardziej rozwścieczyć. Pojawia się też myśl o rezygnacji z wulgaryzmów, by nie utracić przywilejów np. swobodna zabawa czy gry.

 

 

Co możemy zrobić, gdy dziecko używa wulgaryzmów czy obraża innych?

 

- Wszystko zależy od tego, co sami myślimy o tego typu zwracaniu się do drugiego człowieka. Na ile udaje nam się konstruktywnie do innych odnosić. Mnie zdarza się siarczyście zakląć w domu, choć staram się nad jakością języka panować. I mam wówczas szansę za przekleństwo przeprosić i wyjaśnić dzieciom, że nie można tak mówić i to nie jest zbyt pięknie. Zatem moje dzieci chętnie przypominają, że nie można przeklinać. Jednak można zauważyć, że staję się pierwotnym modelem tego typu zachowań. Czyli rodzic, jako źródło brzydkiego języka i nieładnego odnoszenia się do innych. Model jest następnie naśladowany. Co ciekawe - coś sprawia, że moje dzieci zachowują się w przedszkolu oraz w domu grzecznie: ani nikogo nie biją ani nie używają wulgaryzmów. A o doświadczanych przez nich trudnościach czy nowych słowach o charakterze obrażającym - rozmawiamy. Był moment, że dzieci używały chętnie słowa ?sisior?, by jakoś powyzywać się wzajemnie. Jednak wytłumaczenie, co mają na myśli używając tego słowa i wskazanie, że to nie za ładnie, skłoniło je do rezygnacji z używania w domu.

 

 

Pokusa rady uniwersalnej

 

Gdybym miała pokusić się o uniwersalną strategię reakcji mającej na celu przerwanie używania przez dzieci brzydkich wyrazów, to u dzieci zdrowych wystarczy poprosić, by ich nie używały. Warto porozmawiać o konsekwencjach i wyjaśnić skutki takiego zachowania - to może kogoś skrzywdzić, nie każdy lubi brzydkie wyrazy (wzgląd estetyczny), można być w przedszkolu za brzydkie mówienie ukaranym. W moim domu, jak dzieci mają ochotę poeksperymentować z językiem to mogą. To akurat związane jest z cechami mojej osobowości czy poglądami - duża otwartość i liberalizm. Każdy dysponuje jednak własnymi zasobami i standardami - zgodnie z nimi odnosi się do wulgaryzmów czy zjawisk społecznych.

 

Można wprowadzić w domu zasadę, że jesteśmy dla siebie mili, co oznacza dla wszystkich ładne odnoszenie się do siebie, konstruktywne rozwiązywanie konfliktów. Konsekwencją nie trzymania się tej zasady może być utrata jakiś ważnych dla dzieci przywilejów.

 

 

Nie ignoruj ignorowania

 

Kluczową strategią jest ignorowanie zachowań niepożądanych, gdy nie są niebezpieczne i nie prowadzą do niszczenia przedmiotów. Jest to bardzo ważna umiejętność prowadząca do wygaszania zachowań. Bywa jednak ignorowana, gdyż wielu dorosłych dużo czasu i energii poświęca na tzw. tłumaczenie za każdym razem, gdy niepożądane zachowanie występuje. Tymczasem punkt wyjścia jest taki, że dzieci dobrze wiedzą, co jest pożądane, a co niepożądane. Niektóre z nich podejmują różne sposoby na zwrócenie na siebie uwagi dorosłych i trudne zachowania - agresja werbalna i niewerbalna są właśnie tym sposobem.

 

Ignorowanie - czyli nie zwracamy uwagi na niepożądane zachowanie, nie nawiązujemy kontaktu wzrokowego, zajmujemy się dziećmi zachowującymi się w sposób pożądany.

 

 

Zauważaj zachowania pozytywne i chwal dziecko

 

Niektórzy rodzice są zadania, że właściwie nie mają, za co chwalić swoich dzieci. Tymczasem zawsze jest jakieś zachowanie, które można uwagą wzmocnić. Uwagą w postaci uśmiechu, pochwały, przytulenia. O pochwałach napisałam już wiele i artykuły te dostępne są w Internecie na stronie www.linia-zdrowia.pl. Moim zdaniem ogromnie warto nauczyć się: dostrzegać pozytywy oraz chwalić dzieci, choć znam też głosy krytyczne, upatrujące w pochwale źródła manipulacji czy przemocy.

 

 

Przełom prawie kopernikański

 

Dzieci uczą się przez obserwację. Wzmacniaj, zatem pożądane zachowanie u innych dzieci. Gdy uwaga osób dorosłych jest ukierunkowana na dzieci, które się poprawnie zachowują, prawdopodobieństwo, że dzieci zachowujące się niepoprawnie zmienią swoje postępowanie, jest duże. Zauważ, co zazwyczaj dzieje się w grupie edukacyjnej ? najwięcej uwagi, energii i zaangażowania dorosłego otrzymują dzieci zachowujące się w sposób niepożądany, a powinno być odwrotnie. Ten fragment jest bardzo ważny i dla mnie odkrywczy ? z pozytywnym skutkiem wykorzystywany w grupach, w których pracuje się z dziećmi korygując ich nieadaptacyjne funkcjonowanie.

 

Zrezygnuj z tego, co się nie sprawdza wychowawczo

 

Nie dla - 8 pułapek, gdyż nie prowadzą do pożądanych zachowań.

 

Nie dla krytyki. Nie dla sarkazmu. Nie dla gróźb. Nie dla logiki. Nie dla kłócenia się. Nie dla zadawania pytań o przyczyny zachowania. Nie dla przemocy werbalnej i fizycznej. Nie dla desperacji, błagania, bezradności.

 

 

Co zrobić, gdy mamy wrażenie, że nie radzimy sobie z własnym dzieckiem?

 

Kłopot jest jednak znacznie większy, gdy wychowujemy dziecko nieco trudniejsze, które nie reaguje na prośby, które wymaga podjęcia dużo większego wysiłku, niż moglibyśmy się spodziewać przygotowując się do bycia rodzicami. Na dobry początek mogę polecić wyjątkową książkę Artura Kołakowskiego i Agnieszki Pisuli pt. "Sposób na trudne dziecko". Według mnie jest to jedna z bardziej przyjaznych rodzicowi strategii oddziaływania na dziecko przejawiające repertuar trudnych zachowań. Bardzo pomaga rodzicom wyjść z wychowawczego chaosu, stworzyć system zasad i konsekwencji panujący w domu. Wyposaża także w skuteczne techniki oddziaływania, które wprowadzone konsekwentnie i zgodnie z propozycjami - działają, czyniąc rodzicielstwo przyjemniejszym.

 

 

Co rodzice powinni robić, gdy dzieci zachowują się niepoprawnie?

 

Muszę polecić jeszcze jedną genialną książkę - (Suchowierska, M., Ostaszewski, P., Bąbel, P. (2014). Terapia behawioralna dzieci z autyzmem. Gdańsk: GWP). W sumie książki polecam bardziej specjalistom, ale rodzic zapoznany z najnowszą wiedzą i konstruktywnymi sposobami oddziaływania na dziecko także może się wzbogacić. W tej książce autorzy polecają taki algorytm postępowania:

 

Gdy dziecko zachowuje się niebezpiecznie: przerwij, przekieruj, wzmocnij.

 

 

Czasami nie można ignorować zachowania dziecka, ponieważ jest ono ryzykowne dla samego dziecka (autoagresja), innych osób (agresja) lub mienia (destrukcja). W tym wypadku rodzic powinien:przerwać niepoprawne zachowanie, poświęcając dziecku stosunkowo mało uwagi, a następnie zachęcić i nakłonić je do podjęcia innej, akceptowanej aktywności, wzmocnić jego poprawne zachowanie.

 

 

Warto możliwie szybko korzystać z konsultacji ze specjalistami

 

Wielu rodziców trafia na terapię mającą pomóc dziecku w momencie, gdy nic już nie pomaga i nikt nie jest w stanie poradzić sobie z zachowaniem dziecka. Bywa, że borykają się z trudnościami przez lata i są odsyłani z miejsca na miejsce.

 

Warto zauważyć, że punktem wyjścia w określeniu trudności dziecka winna być złożona i kompetentna diagnoza, która najlepiej by była dokonana przez zespół specjalistów złożony z psychiatry dziecięcego, pedagoga, psychologa, logopedy w połączeniu z zaangażowanymi rodzicami, którzy współpracują i dostarczają informacji ze środowiska domowego, przedszkolnego czy szkolnego dziecka. Chodzi o wspólne wypracowanie strategii pomocy, a nie bagatelizowanie problemów, które urastają i nasilają się coraz bardziej, wywołując w otoczeniu poczucie bezradności, a u dziecka niskie poczucie wartości czy niepokojące nasilenie objawów. Zachęcałabym do spotkań i dialogu ze specjalistami zanim dojdzie do poczucia, że już sobie nie radzimy i sięgnięcie po pomoc jest aktem rozpaczy.

 

 

dr Jolanta Rosińska-Włodarczyk

 

 

Przeczytaj także: